RSS
 

Dzień 3

07 wrz

Nie było tak źle. Tylko mój kochany tatuś wymyślił sobie, że zrobi jutro pierogi. A konkretnie że ja mam je zrobić. Nie dość że będę miała kilka godzin w plecy, to jeszcze przez kilka dni, bo przecież trzeba będzie zrobić ponad 100, będę musiała jeść je codziennie przynajmniej na jeden posiłek Nie wiem jak się w tego wymigać. Ból brzucha, mdłości?? Posądzą mnie o ciąże i będę miała wykłady aż do ślubu, którego w najbliższym czasie nie planuje. Tak więc muszę wymyślić coś mniej kłopotliwego. Nie lubię wyrzucać jedzenia. Czasami to robiłam,a le niestety zawsze miałam po tym cholerne wyrzuty sumienia, a wystarczy mi zły humor wywołany nieprzyjemną sytuacją z moim chłopakiem, nie chcę jeszcze się obwiniać, ze marnuję jedzenie podczas gdy dzieci w Afryce umierają z głodu. Co prawda kanapki, której nie zjem nie mogę im wysłać, więc nijak im nie pomogę, a to że wyrzucę kanapkę ich nie zabije, ale jednak powinno się szanować jedzenie, bo daje możliwość egzystencji.

Ten blog jest dziwny, trzeba zatwierdzać komentarze, które ktoś dodał. Nie planuję robić żadnych selekcji, ale na szczęście będzie można uniknąć spamu, który razi w oczy. Nie spodziewam się tu wielu komentarzy, ale spamowicze wchodzą wszędzie i umieszczają komentarze wszędzie gdzie się da.

 

- śniadanie – 2 kanapki w szkole – moja mama była w kuchni gdy szykowałam się do szkoły, musiałam je wziąć, a jak wspominałam nie lubię wyrzucać jedzenia.

- obiad – 10 kopytek – muszę jeść to co mi ugotują, tyle że ograniczam ilość

- kolacja – płatki kukurydziane z mlekiem

Dzisiaj nie było słodyczy, ale były tłuste kopytka, tak więc też nie najlepiej. Jutro postaram się zjeść tylko tego durnego pieroga i to tylko jednego.

- ćwiczenia na brzuch – zaliczone. – dzisiaj już 1 cm mniej w pasie – lubię efekty tych ćwiczeń, bo poprzednio ubyło mi 5 cm w tydzień, przy normalnym trybie odżywiania się ze słodyczami, chipsami i innymi świństwami włącznie. A teraz jak dołączę dietę, powinno być całkiem nieźle.

- wypiłam dzisiaj coś ok.1,5l. Jutro będzie na pewno więcej w końcu muszę wytrzymać na pierogu, ewentualnie zjem rano 2 listki sałaty, albo jakąś marchewkę, potem żyje na kawie i wodzie, ewentualnie herbatka i wapno, na uczulenie, jest dość smaczne, tylko nie mogę pić więcej niż szklankę dziennie, niestety.

Żałuję, ze zaczęło mi zależeć na drugiej osobie. Można liczyć tylko na siebie. Powinnam się trzymać starej zasady. Teraz jestem tutaj sama i nie mogę się zmobilizować do jakiegokolwiek działania, szkoda że nie wlicza się w to jedzenie. Jeść niestety mam siłę. Muszę znaleźć pozytywne myślenie. Może jak mój chłopak wróci i doceni to co osiągnęłam podczas jego nieobecności.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Pro ana

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS