RSS
 

Dzień 4

08 wrz

Zabrakło mi mojej głównej motywacji. Pogodziłam się z chłopakiem. Nie narzekam, nawet bardzo mnie to cieszy, jednak muszę znaleźć nową motywację. Jak narazie jestem na etapie, schudnąć dla niego – to zawsze najlepiej się sprawdzało. Jednak wtedy miałam co sobie do tej mojej głowy wpajać. Teraz ciężko znaleźć coś lepszego niż – będę mu się bardziej podobać. Ale na chwilę obecną musi wystarczyć. W końcu dawno się nie widzieliśmy, gdyby udało mi się schudnąć, mogłabym go mile zaskoczyć. Muszę zastosować jakąś głodówkę na ten tydzień. Zrobić jakiś plan i się z niego wywiązać. Jednak nie wiem, jak go zrealizować, gdy mama będzie w domu i będzie mi kazać jeść. Zwłaszcza, ze upiekła ciasto. Zawsze mam brata i 2 psy. Mogą za mnie jeść to wszystko Co prawda brat ostatnio robi to niechętnie, bo zorientował się, że się odchudzam, a twierdzi, że jestem za chuda. Ale kochane pieski powinny pomóc, w końcu nie będę wyrzucać jedzenia, tylko karmić pieski.

Plan:

- w ciągu dnia jeść tylko warzywa i owoce. Z racji tego że warzyw dużo nie lubię, a owoców dużo nie kupujemy, napiszę plan na to, co zawsze mam. Nie przekraczać dziennie:

- 10 liści sałaty;

- 1 marchewki;

- 1 jabłko;

- co drugi dzień na śniadanie kanapka z wędliną

W między czasie woda, woda, woda, herbata i woda. Będę ciągle biegać do łazienki, ale dam radę. Muszę. Zaczynam dopiero od poniedziałku, bo mam gości jutro i będę siedziała z nimi przy stole, więc będę pilnowana. Tym bardziej, że będzie ciocia, która szczególnie narzekała ostatnio na to, że zmizerniałam, więc żeby nie gadała mojej mamie, że się odchudzam, bo nie chcę jeść, to muszę stwarzać pozory i nałożyć sobie trochę tego i owego, a potem jeszcze drobną dokładkę, żeby nic nie budziło zastrzeżeń. Ale jutro postaram się nic poza obiadem już nie jeść.

Dzień dzisiejszy:

- śniadanie – kanapki z twarożkiem

- obiad – jajecznica

- kolacja – płatki kukurydziane

- w między czasie – ciasto surowe. Uwielbiam wyskrobywać miskę, po tym jak mama przeleje masę do brytfanki. To jest tAAAkie PYSZNE. Nie dałam rady się powstrzymać, to jest silniejsze ode mnie.

Z pierogów się wymigałam. Łyknęli fakt, że po samym lepieniu mam już dosyć tych pierogów, więc nie jest najgorzej. Jestem usprawiedliwiona a mój brat się cieszy, że będzie więcej dla niego. I wszyscy zadowoleni.

Ćwiczenia działają. Może uda mi się dojść do 65cm w pasie w ten tydzień. Jak narazie mam 69cm. 2cm mniej – zaczynałam od 71 w piątek. Ale ćwiczeń mam już serdecznie dosyć. Są trochę męczące i monotonne, ale za to najważniejsze – działają i to widać.

Obym wytrwała w moim planie. Jest dość rygorystyczny, ale muszę dać radę przede wszystkim dla siebie i dla niego.

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Pro ana

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Klodja

    8 września 2012 o 22:56

    Motywacją może być dla ciebie to, że przecież twój chłopak nie chciałby mieć grubej dziewczyny. Wstydziłby się niej. Dlatego rób to dlatego, żeby był z tobą. Ta dieta to troszkę skąpa jest. Może policz ile to wszystko ma kcal i jeśli na oko wychodzi ci za mało, to dołóż jakieś wafle ryżowe może?
    Co się przejmujesz ciocią? Przecież one zawsze tak gadają, nie znasz tego? I uważaj z tymi dokładkami, bo planujesz mało a wychodzi, ze jeszcze to i to i tamto. I nagle masz cały talerz po raz drugi.
    Nie chcę żebyś pomyślała, ze jestem niemiła albo coś, ale surowe ciasto!! Serio?! Jak byłam mała to też lubiłam to jeść, ale teraz to nie do pomyślenia, żeby jeść takie coś przy odchudzaniu ;)
    Mam nadzieję, ze uda ci się schudnąć te 4 cm w talii :D Dobre ćwiczenia i powinno się udać :D
    Powodzenia }i{ :*

     
 

  • RSS